Ostrzeżenie: Niniejszy post zawiera duże ilości krytycznych, chamskich i niekulturalnych zwrotów niosących ze sobą (nie)konstruktywną krytykę określonych osób i firm. Osoby o słabych nerwach zachęca się do zaniechania dalszej lektury, chyba że mają to w dupie. Poza tym, tekst jest dosyć długi, dlatego leniwi/niezainteresowani też mogą sobie darować.

Twist shit

Do tej pory myślałem, że twórczość pana Socika, właściciela firmy Twist Service bije wszelkie możliwe rekordy w kwestii zastosowania archaicznych i kompletnie przestarzałych rozwiązań internetowych. No i oczywiście w kwestii totalnego braku dobrego smaku i poczucia estetyki. Sama strona pana Socika u niektórych może wywoływać odruchy wymiotne, jest po prostu niewyobrażalnie brzydka. A najśmieszniejsze jest to, że jest on jednym z dwóch (jest jeszcze pan Zbigniew z Lublina) projektantów www, którzy praktycznie zdominowali rynek internetowej obsługi klubów i turniejów tanecznych.

Żeby nie być gołosłownym – są też inne niesamowicie fantastyczne twory pana Socika, jak choćby strona Polskiego Towarzystwa Tanecznego, jedna z tych, które na prawdę mogłyby jakiś poziom prezentować, bo przecież jest to niejako wizytówka polskiego tańca towarzyskiego w internecie – a jak na ironię, wygląda jak wyciągnięta z jakiegoś muzeum badziewi i rupieci z lat ‘90. Inny przykład – Festiwal Tańca Karkonosze Open 2007 (na który tak a propos wybieram się za nieco ponad tydzień). To samo – wygląda strasznie, poplątane niczym dzieło Picassa. W stronę techniczną nie będę się zagłębiał, bo to nie geekowy blog. Poza tym, absolutnie nieczytelnie, ciężko dotrzeć do jakichkolwiek informacji.

Zbysio z Lublina

Na chwilę zostawmy temat fantastycznej twórczości pana Socika, tylko po to, żeby skupić się na wspomnianym wyżej Zbyszku z Lublina. Kolejny zapalony amator, wielki twórca i prawdziwy artysta. Ten z kolei proponuje seryjne wytwarzanie stron informacyjnych turniejów i imprez tanecznych. “Realizacja usługi wynosi 4 godz. po dostarczeniu niezbędnych danych (nazwa i termin turnieju, termin zamknięcia zgłoszeń, kategorie i style.). Organizator otrzymuje adres internetowy, który wkleja na własnej stronie. Koszt tej usługi – tylko 150.-zł, (a ile kłopotów mniej).” Podoba mi się sama idea skierowania swojej oferty na internetową obsługę turniejów i podpinanie ich pod domenę turnieje-taneczne.pl – świetny pomysł, Tkwi w tym spory potencjał. Ale ludzie… jeśli pan Zbysio planuje podchodzić do tematu aż tak szablonowo i chce kopiować jedną stronę, zmieniając tylko informacje o poszczególnych turniejach – nie wróżę mu długometrażowego sukcesu. Tym bardziej, że ten jeden szablon, do którego tak uparcie się przypiął ( przykład 1, przykład 2 ) wcale a wcale pięknością nie grzeszy. I nic dziwnego, ciężko jest zbudować od podstaw porządną, solidną stronę z ładną, przyjemną dla oka oprawą graficzną w 4 godziny. Przynajmniej ja potrzebuję na to zdecydowanie więcej czasu, jeśli wszystko ma być dopięte na ostatni guzik.

And the winner is…

No i pięknie. Skrytykowałem obu panów doszczętnie, tylko więc czekać, aż ktoś pięknie zarzuci mi, że sam lepszy nie jestem, bo nie robię nic. Otóż robię – na dniach biorę się do roboty nad stroną www i zorganizowaniem obsługi internetowej OTTT “Perła Pomorza”, który odbędzie się w Wałczu 13 października (swoją drogą, zapraszam gorąco). I mam zamiar udowodnić sobie i całemu światu, że jestem od obu panów lepszy i że turniej tańca może wyglądać w internecie porządnie i zachęcać do obejrzenia widowiska na żywo. W sobotę widzę się z organizatorami celem dogadania wszelkich możliwych szczegółów, a potem obracam klepsydrę i biorę się do roboty.

Ja Wam pokażę.

Leave a Reply