Co za cholerny dzień.

Nie nawidzę tak zwanych ‘dni bez weny’, określanych przez niektórych jako te, na początku których wstaje się z łóżka lewą nogą. Takie dni, podczas których człowiek nie jest w stanie niczego konstruktywnego wymyślić. Po prostu nie może i koniec. Taka niemoc twórcza. Pal licho jeśli podczas takiego dnia nie ma potrzeby tworzenia czegokolwiek… gorzej kiedy taka potrzeba jest. I wtedy człowiek się stara, robi co może żeby tę niemoc przełamać… i gówno mu z tego wychodzi. Normalnie kurwicy można dostać.

Pech chciał, że zebrało mi się na ambicje artystyczno-rzemieślniczo-twórcze właśnie dzisiaj. Tylko po to, żeby przekonać się, że taki ‘dzień bez weny i polotu’ nastał właśnie dziś. Zamierzałem zabrać się za wykańczanie strony klasowej, nad którą pracuję już od sam nie wiem jak dawna, ale po paru godzinach niby jako-takiej pracy zdałem sobie sprawę, że cały czas stoję w punkcie wyjścia. Noż kurwa mać.

Próbowałem też zabrać się wreszcie za zaprojektowanie loga dla pewnej firmy nagłośnieniowej, która mnie o to poprosiła. Co prawda tutaj może poszło by mi lepiej, gdybym nie tworzył tego za darmo – pech chciał że firma należy do kumpla, z którego głupio mi było zdzierać solidną kasę. W każdym bądź razie, skończyło się, jak nie trudno się domyślić, na niczym. Coś tam niby powstało, ale skoro sam nie jestem z tego zadowolony, to znaczy że nie powstało nic wartego uwagi. Tym bardziej, że kumpel-nagłośnieniowiec też nie był zadowolony – ale w dupe z tym, do narzekania klientów na prawdę da się przyzwyczaić.

Całe szczęście ten cholerny dzień skończy się za niecałe 4 minuty. Idę spać.

Leave a Reply